czwartek, 20 października 2011

Gry, W Które Gram: Magic The Gathering - Duels of the Planeswalkers 2012

 

Jak za pomocą kilku kartoników zarobić miliony dolarów? To pytanie najlepiej zadać Richardowi Garfieldowi. To jemu zawdzięczamy maszynkę do robienia pieniędzy na nieprawdopodobną skalę. Mowa oczywiście o najpopularniejszej karciance świata – Magic: The Gathering. Podobno na początku chodziły mu po głowie gry planszowe, jednak panowie z Wizards of the Coast szybko wyjaśnili mu, że wszelkie dodatki są zbędne. Kolorowe kartoniki sprzedawane w błyszczących paczuszkach to prawdziwa kura, znosząca złote jaja.


Z punktu widzenia gracza, rzecz ma się niestety nieco gorzej. Zwłaszcza w kraju, gdzie ludzie odczuwają podobną cenę kilkakrotnie mocniej niż w stanach. Kto kiedykolwiek dał się porwać kolekcjonowaniu kart, ten wie, o czym mówię.
Raz na jakiś czas pokazują się nowe edycje, wymuszając kolejne zakupy, kolejne boostery*, kolejne karty do aktualizowania decków**.
Rosnące klasery, coraz to lepsze talie, to czasem małe fortuny. Najsmutniejsze, że góry złota zatopione kartach są najczęściej nie do uratowania, bo te mają w zwyczaju w szaleńczym tempie tracić na wartości.
Potencjał karcianek jest jednak ogromny, dlatego wydaje się dziwne, że tak mało produkcji ukazuje się w wersji na blaszaki.
Podczas ostatniej dekady ukazał się tylko jeden, wart uwagi tytuł – Etherlords, wraz ze swoją kontynuacją.
Czy to możliwe, aby producenci karcianek wywierali presję na branżę gier komputerowych? A może po prostu amatorzy kart nie tolerują cyfrowych wersji?

Co oferuje Magic The Gathering – Duels of the Planeswalkers 2012

Pomniejsze wyzwania
W standardowej kampanii mamy do wyboru dwie możliwości. Pojedynek z innym planeswalkerem*** oraz proste wyzwanie. To drugie jest o tyle ciekawe, że przypomina komputerową zagrywkę szachową, w której naszym zadaniem jest wykonać 1-2 bardzo przemyślane ruchy, mające doprowadzić do mata. Tak i tutaj staramy się wykorzystać nasze karty, by przemyślaną akcją osiągnąć zwycięstwo. Jednocześnie każde zaliczone wyzwanie to (jeśli jej wcześniej nie znaliśmy) nowa taktyczna sztuczka. 


Gotowe talie
W grze, nad czym psioczy większość fanów, nie możemy składać swoich talii.
Dla większości jest to największa wada, ponieważ pozbawia całą zabawę kolekcjonerskiego uroku. Osobiście uważam to za zaletę. Otrzymujemy świetnie złożone talie, dopasowane względem nacji i taktyki (przykładowo czarna talia, opierająca się na wampirach, raczej do rushowania****, bądź dociągowa, zielona, typu „dużo lądów, dużo kart”).

Szybkie partie
Casualowi***** gracze doceniają gry, które można odpalić na chwilę. Przerwa w pracy, chwila oczekiwania, kawka czy papieros przed komputerem.
Nie zawsze mamy ochotę zanurzyć się na kilka godzin, czasem dobrze móc odpalić na chwilę szybką rozgrywkę. Nowy MTG to świetna alternatywa dla windowsowego pasjansa.

Cena
Dwie oryginalne talie kupimy najtaniej w formie Duel Decks i jest to koszt zaczynający się od ok. 60zł. Warto dodać, że mało komu udaje się skończyć na tym skromnym zakupie (koszulki, pudełka i już mamy dodatkowe kilkadziesiąt złotych, a co dopiero kupić klaser i zacząć kolekcjonować). Omawiany tytuł kosztuje ok. 30zł. Za tę cenę dostajemy możliwość samodzielnej rozrywki oraz komplet profesjonalnie złożonych decków.

Zasady
Szachy to proste zasady i trudna gra. Magic:TG działa dokładnie na odwrót. Nie byłoby dużą przesadą stwierdzić, że często wygrywa nie tylko ten, kto ma lepszą talię i większe szczęście, ale osoba lepiej znająca zasady. Komputerowa wersja to doskonały sposób na ich przypomnienie, bądź nauczenie się gry od podstaw.

Co razi?

Grafika
Grafika woła o pomstę do nieba. W grze, która od zarania kusi pięknymi ilustracjami, otrzymujemy beznadziejny interfejs i przedpotopowe efekty wizualne. Twórcy nawet nie spróbowali ugryźć tematu w podobny sposób do Etherlords, gdzie nasze bestie walczyły między sobą w pełnym trójwymiarze. Dobrze, że twórcy dali nam możliwość powiększania kart, w przeciwnym wypadku w grę nie dałoby się w ogóle grać. Standardowa rozdzielczość uniemożliwia czytanie opisów kart.

Kampania
Samo nazywanie tego „kampanią” to spora przesada. Kolejne pokonywanie planeswalkerów, okraszone pół-animowanym wstępem i kilkoma zdaniami między pojedynkami. Jedna z najbardziej naciąganych prób wciśnięcia fabuły w grę, jakie kiedykolwiek widziałem.

RPG, to to nie jest
Żadnego wpływu na wybór postaci, avatar czy dodatkowe cechy. Nie zaznamy upgradów, awansów czy jakichkolwiek zmian. Jedyne, czego możemy oczekiwać, to odblokowania nowej kampanii czy decka. Jedynym, na co mamy wpływ, jest dobranie decka przed walką.

Za długie, jak na krótkie
Choć gra jest idealna na szybką rozgrywkę, może momentami doprowadzić do zszargania nerwów.
Brak możliwości przeskakiwania animacji bywa cholernie frustrujący. Podobnie rzecz ma się z ekranem zwycięstwa/porażki i innych przedłużaczy. Do drażniących elementów wypada dołożyć brak możliwości cofnięcia ruchu, a zawalić partię omyłkowym kliknięciem nie trudno…


Podsumowując, tytuł jest wart swojej ceny i na pewno stanowi miły przerywnik pomiędzy poważniejszymi produkcjami. Nadaje się zarówno dla Magicowych wyjadaczy, jak i tych, którzy chcieliby sprawdzić, dlaczego ludzie wydają setki złotówek za papierkową grę. W mojej ocenie, zasłużone 7.

*booster – paczka kilkunastu losowych kart, główna forma sprzedaży Magica

** deck - talia, fani karcianek używają angielskiej formy częściej od polskiej, nie mogłem być gorszy;)

***planeswalker dosł. „kroczący między światami” w uniwersum Magic: TG wcielają się w nich gracze. Stosunkowo niedawno pojawiły się również specyficzne karty planeswalkerów.

****rushowanie (od ang. rush pęd) przyjęcie taktyki szybkiego zwycięstwa, zanim przeciwnik uzbiera manę na potężniejsze karty

*****casualowy gracz (od ang. casual sporadyczny) potocznie gracz okazjonalny. Przeciwieństwo geeka (od ang. geek maniak komputerowy), który w kontekście gracza oznacza prawdziwego zapaleńca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz